wtorek, 10 kwietnia 2012

Morze Niepewności

Pierwszy raz oddałam ster osobie, która mi się podoba. Tym samym straciłam całą nad tym kontrolę. Czuję się zagubiona, niepewna, nieufna. Zarazem jednak fascynuje mnie to, a nie zniechęca.
Płynę małą łódeczką po wzburzonym morzu. Nie lękam się tego, co będzie.
Zaufałam Bogu - On wie co robi. To On jest nad tym wszystkim. To On ma ten właściwy ster. 
On chce dobrze i dla mnie, i dla ciebie. 
Staram się być cierpliwą do końca. Uda nam się - to tylko kwestia czasu
...Czas. Potrzebujemy go, kochany.


W następnej notce umieszczę swoje świadectwo z zimowych rekolekcji.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Powrót

Ulala, dawno mnie tutaj nie było. Tyle zebrało się teraz do opowiadania, że aż nie wiem od czego zacząć.
Podczas ferii byłam na pierwszych w moim życiu rekolekcjach (nie chodzi mi o takie szkolne, gdzie siedzi się w kościele). Zwolniłam się wcześniej z lekcji i wyjechałam już w trzynastego stycznia (piątek). Będąc tam na miejscu całkowicie nie mogłam się odnaleźć. Wszyscy wydawali mi się taką jedną, wspólną rodziną, do której wciskam się jakby jakaś obca osoba, zupełnie do nich nie pasująca. Lecz uczucie to zmieniło się, wyjeżdżając stamtąd już wiedziałam, że również mogę mianować się członkiem tej wspaniałej rodziny, wspólnoty.
Na pierwszym turnusie byłam opiekunką dzieci. Zostawiane mi były, gdy rodzice szli na katechezy, spotkania modlitewne, warsztaty, czy adoracje. Czyli ogółem spędzałam z nimi całe dnie, toteż pierwszego turnusu nie miałam jak indywidualnie przeżywać. Natomiast drugi turnus... Drugi turnus udowodnił mi, że przypadków nie ma na świecie. Bóg mnie kocha i zawsze daje mi szansę, bym mogła się do Niego jeszcze bardziej zbliżyć.
To był wyjątkowy dla mnie czas, ponieważ dokonało się tam naprawdę wiele ważnych dla mnie rzeczy.
Jestem szczęśliwa.
Jestem kochana.
Jestem wolna!
Kocham Cię Tatusiu !

wtorek, 10 stycznia 2012

Za dzisiaj!




Dziękuję Ci, Boże, za dzisiaj, 
za każde dzisiaj! :))



Coś się stało? Raczej nie. Jakieś zmiany? Nie. Nowe przemyślenia? Również nie.
Jednak twarz mi się cieszy, o dziwo. Jest mega pozytywnie, choć stoję umysłowo na jakimś pustkowiu.
Czekam i idę do przodu jednocześnie, jak zwykle się uśmiechając. Jest cudownie.


piątek, 6 stycznia 2012

Czekam...




Ufam, więc czekam. 
Czekam, bo zaufałam.



Tyle czasu minęło i wciąż mija...

niedziela, 1 stycznia 2012

Bo ja tańczyć chcę...

Naładowana pozytywną energią na Nowy Rok, nie potrafię zmrużyć oka.
Chcę tańczyć, chcę tańczyć. Jeszcze, jeszcze, jeszcze raz!
Dziewczyny, dziękuję za wszystko i za naprawdę dobrą zabawę.

...A taniec dzisiaj do "Tunak tunak tun" (klik) około 3-4 w nocy bezcenne!

Będzie dobrze. Musi być. :)

piątek, 23 grudnia 2011

Mimo tego całego zamieszania...

"Zakochaj się w Panu i pozwól by prowadził cię
I choć czasem trudna droga ty nie zniechęcaj się
bo Pan blisko jest wystarczy wyciągnąć do Niego rękę. 
Pan blisko jest i na pewno przyjmie cię..." - Vox Eremi "Zakochaj się w Panu"


To co przeszłe - wróciło, to co jest - jest nadal, a co będzie - to nie wiadomo.
Jednak... Jestem szczęśliwa mimo tego całego zamieszania.

Mój Boże, Ty wiesz czego mi trzeba, obdarzasz mnie w pełni Swoją Miłością. Zaufałam Tobie, mojemu najlepszemu Przyjacielowi. Sprawiasz Panie, że każdego dnia mam ochotę uśmiechać się do całego świata. A w te ciężkie dni, podtrzymujesz mnie na duchu i nie pozwalasz odejść mojej radości. Rozgrzewasz i pieścisz moje serduszko. Nigdy nie chcę Cię stracić, jesteś dla mnie kimś naprawdę ważnym. Panie Jezu, Ty mnie kochasz Swoją najpiękniejszą Miłością! Dzięki Tobie czuję się wyjątkowa. Dziękuję Ci za tę cierpliwość do mnie, mój jedyny Zbawicielu. Nie jestem ideałem, ciągle błądzę i się gubię, jednak wiem, że jesteś blisko mnie i czuwasz nade mną. Nie muszę się o nic martwić, gdy Ty jesteś ze mną. Oddaję Ci całe moje życie i otwieram moje serce na Ciebie. Proszę, abyś uczynił mnie taką jaką mnie pragniesz.

Nareszcie zrozumiałam. Dotarło do mnie? Tak, dotarło.

czwartek, 22 grudnia 2011

O nic, naprawdę o nic...

Dzisiaj byłam rano na wigilii klasowej. Niesamowita atmosfera panowała w szkole. A pan od niemieckiego nieźle mnie zaskoczył na tej scenie podczas jasełek. Nie wiedziałam, że tak świetnie śpiewa. Czapki z głów!
Dyrektor oczywiście oficjalnie stwierdził, że oprócz tak świetnego głosu, zazdrości mu tych pisków dziewcząt po jego występach. Taak, jak ten nasz dyrektor coś powie, to już tak powie, że aż śmiać się chce. Naprawdę cieszę się, że trafiłam na taką szkołę. Nawet jak uczniowie są niezbyt, to i tak razem potrafimy stworzyć cudowny klimat.
A tak już od tematu szkoły odchodząc to, póki co, staram się, aby wszystko toczyło się swoim tempem. Co z tego wyniknie? Nie mam pojęcia, lecz mimo to już się uśmiecham, bo nawet jeśli wszystko źle by się potoczyło, to i tak nie mam się czym przejmować. Zaufałam Panu i o nic, naprawdę o nic, nie muszę się już martwić.

Pokój i Dobro!