Pierwszy raz oddałam ster osobie, która mi się podoba. Tym samym straciłam całą nad tym kontrolę. Czuję się zagubiona, niepewna, nieufna. Zarazem jednak fascynuje mnie to, a nie zniechęca.
Płynę małą łódeczką po wzburzonym morzu. Nie lękam się tego, co będzie.
Zaufałam Bogu - On wie co robi. To On jest nad tym wszystkim. To On ma ten właściwy ster.
On chce dobrze i dla mnie, i dla ciebie.
On chce dobrze i dla mnie, i dla ciebie.
Staram się być cierpliwą do końca. Uda nam się - to tylko kwestia czasu
...Czas. Potrzebujemy go, kochany.
W następnej notce umieszczę swoje świadectwo z zimowych rekolekcji.